Artykuły

Pracownicze maniery

#

 „Wiktorio, nie kop pana, bo się spocisz.” – te zabawne słowa padają w filmie Juliusza Machulskiego pt: „Kingsajz,” z ust pierwszej damy polskiego kina Beaty Tyszkiewicz. Jeśli chodzi o wyrafinowany styl i znajomość savoir – vivre ta wywodząca się z arystokratycznej rodziny polska aktorka może być niedoścignionym wzorem dla wielu z nas. Gdybyż każdy mógł odnaleźć w swym otoczeniu podobną osobowość, gotową udzielić dobrodusznej rady w trudnych sytuacjach, życie byłoby zapewne o wiele prostsze. Na nasze nieszczęście osób takich jest nieproporcjonalnie mało w stosunku do niezręcznych sytuacji z jakimi zmuszeni jesteśmy się na co dzień mierzyć w sytuacjach prywatnych i zawodowych. Między innymi z tego powodu postanowiliśmy zebrać w jednym miejscu kilka zasad dobrego wychowania, które mogą ułatwić wybrnięcie z trudnych sytuacji. Na początek odrobina teorii, według Wikipedii:

„Savoir-vivre czyli ogłada, dobre maniery, bon-ton, konwenans towarzyski, znajomość obowiązujących zwyczajów, form towarzyskich i reguł grzeczności obowiązujących w danej grupie.”

Jest to więc zbiór zasad, jakie powinny przyświecać ludziom żyjącym w społeczeństwie. Wyraz pochodzi z języka francuskiego, a jego tłumaczenie można sprowadzić do słów „sztuka życia.”

Jak Cię widzą, tak Cie piszą

To znane powiedzenie jest wciąż bardzo aktualne i zawiera w sobie wiele prawdy. Biuro to nie najlepsze miejsce na akcentowanie swego zamiłowania do najbardziej ekstrawaganckich pomysłów światowej sławy projektantów. Rozsądniejszym rozwiązaniem jest w tym przypadku wybranie bardziej stonowanego, oficjalnego stroju, który nie przykuwa nadmiernej uwagi i nie wywołuje kontrowersji. Biała koszula, marynarka i krawat, to wciąż atrybuty, które robią pozytywne wrażenie i mogą świadczyć o profesjonalizmie i powadze pracownika. Oczywiście zdarza się inne podejście do tematu. Doskonałym przykładem może być osoba Jessicy Mooney, pracującej w dziale komunikacji jednej z amerykańskich firm, która od kilku lat konsekwentnie realizuje swoje modowe pomysły i każdego dnia pojawia się w pracy przebrana za inną postać. Przez ten czas jej współpracownicy mieli okazję ukrzeć ją ucharakteryzowaną na Inspektora Gadżeta, Kojaka, czy Ciasteczkowego Potwora. Dressy Jessy, jak mówią o niej znajomi jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę. Reszcie świata w zupełności musi wystarczyć „casual friday,” czyli dzień, w którym pracodawcy pozwalają na mniej oficjalny strój w pracy.

Ręka w rękę

Niektórym osobom trudność sprawia kwestia powitania. Kto pierwszy powinien się ukłonić, czy wypada wyciągać rękę i jak mocno ją uścisnąć? Wedle zasad savoir – vivre’u osoba stojąca ma przewagę nad idącą, z tego powodu to ta druga powinna pierwsza się ukłonić. Co się zaś tyczy samego uścisku dłoni, nie należy się nadmiernie spieszyć z wyciąganiem prawicy. Pierwszeństwo mają w tym przypadku kobiety, osoby starsze, a także stojące wyżej w pracowniczej hierarchii. Kiedy już do tego dojdzie uścisk powinien być zdecydowany i serdeczny. Najlepiej zobrazują to słowa jednej z bohaterek książek Katarzyny Grocholi i choć dotyczą innego rodzaju zażyłości to stanowią interesującą definicje idealnego uścisku dłoni:

„Zapomnij o delikatnych muśnięciach, użyj dokładnie tyle siły, ile potrzeba dla uścisku dłoni twojego szefa, lecz nie tak, jakbyś się żegnała po wizycie u dentysty.”

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem

Ta nieśmiertelna maksyma doskonale sprawdza się między innymi w relacjach zawodowych. Nie doradzamy bynajmniej, aby w kontaktach ze współpracownikami, czy kontrahentami zachowywać się jak małomówny gbur. Nadmierna gadatliwość może jednak sprawić, że w relacjach zawodowych zostaniemy uznani za osobę mało poważną, czy roztrzepaną. Zbytnia wylewność może stać się także przyczyną kłopotów. Zdarzało się już niejednokrotnie, że nazbyt pochopnie wypowiedziane słowo niweczyło mozolną pracę i zrażało ludzi. Umiejętność konwersacji jest sztuką, którą należy nieustannie ćwiczyć i pielęgnować, pamiętając jednak o zasadzie, że w niektórych sytuacjach lepiej ugryźć się w język, niż powiedzieć o jedno słowo za dużo.

Z etykietą na Ty

Kolejną ważną kwestię stanowi sprawa zwracania się do współpracowników. W przedsiębiorstwach, gdzie przykłada się szczególną wagę do konwenansów panuje zwykle zwyczaj, zwracania się do siebie per „Pan”, zdarza się, że dodatkowo zwracając się do rozmówcy wymienia się jego stanowisko, bądź tytuł naukowy. W większości firm panuje jednak zasada, że współpracownicy zwracają się do siebie po imieniu. Zawsze przejście na „TY” powinna proponować jednak osoba starsza i pełniąca wyższą funkcję w firmie. W innym przypadku propozycja taka mogłaby zabrzmieć niezręcznie.



Łukasz Sikora
Foto: Jonas B/cc

Podziel się:
  • Reklama

Adres e-mail, na który chcesz otrzymywać newsletter

Adres e-mail, na który przychodzi newsletter

Najpopularniejsze
Miejscowości
Linki
Newsletter Jobexpress

Chcesz otrzymywać na skrzynkę e-mailową wiadomości na temat rynku pracy?

Zapisz się Wypisz się z newslettera