Praca stanowi nieodzowny element ludzkiego życia. Każdego ranka wielu z nas opuszcza ciepły, rodzinny dom, aby na co najmniej kilka godzin oddać się wypełnianiu zawodowych obowiązków. Mało kto jednak zastanawia się nad początkami wykonywanego przez siebie zawodu, tymczasem niektóre profesje mają bardzo bogatą przeszłość, a historia ich powstania bywa doprawdy pasjonująca. Niniejszym pragniemy zagłębić się nieco w przeszłości i odkryć zagadkę pojawienia się niektórych niezwykłych zawodów.
Wzbicie się w przestworza i spojrzenie na świat z lotu ptaka było od zawsze marzeniem człowieka. Przez wieki uznawani za szaleńców, miłośnicy awiacji robili wszystko, aby oderwać się od rzeczywistości, poczuć naprawdę wolnym i spojrzeć na wszystko z góry. Gdy w końcu im się to udało, natychmiast zapragnęli podzielić się swymi wrażeniami z resztą ludzkości. Przez długi czas ogromna większość społeczeństwa patrzyła z niedowierzaniem na wyczyny asów przestworzy i ani w głowie było im bujanie w obłokach. Korzyści płynące z podróżowania drogą lotniczą były jednak niepodważalne. Zaoszczędzony czas, łatwość dotarcia do najodleglejszych miejsc na kuli ziemskiej, a wkrótce także wygoda, sprawiły, że coraz więcej ludzi wybierało samolot, jako środek lokomocji. Strach przed lataniem utrudniał jednak podróż wielu pasażerom korzystającym z usług linii lotniczych. Piloci samolotów pasażerskich miewali sporo kłopotów z niesfornymi podróżnymi przeżywającymi katusze związane z przebywaniem kilka tysięcy metrów nad ziemią. Zaczęto zastanawiać się w jaki sposób zmniejszyć stres pasażerów i podwyższyć komfort lotu. Wtedy to z propozycją rozwiązania problemu wystąpiła Ellen Church. Ta wszechstronna kobieta, posiadająca licencje pilota i będąca jednocześnie pielęgniarką zaproponowała, aby podczas lotu nad dobrym samopoczuciem i bezpieczeństwem pasażerów czuwały wykwalifikowane pielęgniarki. Pomysł został prędko wcielony w życie, 15 maja 1930 roku uczestnicy lotu Boeingiem 80-A, linii lotniczej Boeing Air Transport, lecący z Chicago do San Francisco, po raz pierwszy mogli liczyć na pomoc wykwalifikowanej stewardessy, w osobie Ellen Church. Tego roku nastąpił przełom w obsłudze pasażera. W kilka miesięcy później pionierka zawodu wybrała kolejnych siedem koleżanek po fachu z grupy ponad stu kobiet, przeszkoliła je i wdrożyła do pracy. Choć kariera pani Church, jako stewardessy nie trwała zbyt długo, wypadek samochodowy zmusił ją do rezygnacji z pracy, to dała ona początek nowej profesji, bez której nie wyobrażamy sobie dziś funkcjonowania całej branży.
Kiedy na północy Kanady zapada mroźna zima i temperatury spadają poniżej czterdziestu stopni Celsjusza, spora grupa mężczyzn i kilka naprawdę odważnych kobiet zaczyna z niecierpliwością, wyczekująco spoglądać w stronę głębokich, wielkich, zamarzających podczas zimy jezior. Osobnicy, którzy z takim utęsknieniem wyczekują na chwile, w której zbiornik wodny pokryje gruba warstwa lodu nie są bynajmniej miłośnikami hokeja, czy jazdy na łyżwach. Są to w większości kierowcy kilkudziesięciu tonowych ciężarówek, którzy każdego roku w okresie zimy transportują towary, drogą wytyczoną na zamarzniętym, lodowym szlaku. Pomysł transportowania ładunków w ten sposób znany jest już od wieków. Wykorzystywano go do przemieszczania się pomiędzy miastami i do transportu ładunków za pomocą sań. Najbardziej znaną historią dotyczącą tego niezwykłego sposobu pokonywania sporych odległości jest ta opisująca losy uciekinierów z oblężonego Leningradu, podczas drugiej wojny światowej. W obliczu wrogich wojsk, dojmującego zimna, przerażającego głodu i braku jakiejkolwiek nadziei na przetrwanie, dla wielu mieszkańców tego zrujnowanego miasta jedynym ratunkiem stała się tzw. „droga życia,” wiodąca przez jezioro Ładoga. Po raz pierwszy na pomysł wykorzystania zamarzniętych jezior do szybkiego transportu wpadł na początku lat pięćdziesiątych John Denison, budowniczy pierwszych lodowych szlaków, inżynier i pasjonat. Od tej pory każdego roku setki ciężarówek pokonują niebezpieczną trasę przez zamarznięte jeziora, w temperaturze dochodzącej często nawet do minus sześćdziesięciu stopni Celsjusza, narażając swoje życie i zdrowie dla rozwoju kraju i zapewnienia dobrobytu jego mieszkańcom.
Jeżeli to, mające długą tradycje powiedzenie jest rzeczywiście prawdziwe, to łatwo można wytłumaczyć, skąd w państwie rzymskim znaleźli się pochodzący ze Szwajcarii, papiescy gwardziści. Żołnierzami tej elitarnej jednostki, odpowiedzialnej za ochronę głowy kościoła katolickiego mogą być wyłącznie katoliccy obywatele Szwajcarii, kawalerowie, którzy odbyli zasadniczą służbę wojskową w swoim kraju. Tradycja pełnienia służby w Watykanie, przez szwajcarskich gwardzistów jest bardzo długa i skrupulatnie przestrzegana. Po raz pierwszy przedstawiciele tej szanowanej formacji na rzymskiej ziemi stanęli w 1506 roku. Do Rzymu sprowadził ich wówczas papież Juliusz II, który wzorem wielu ówczesnych głów państw postanowił zapewnić sobie ochronę w postaci doskonale wyszkolonego, karnego oddziału Szwajcarów. W ciągu wieków kilkakrotnie zdarzyło się, iż papieska gwardia była rozwiązywana, aby po kilku latach, na nowo rozpocząć swoją misję.
Konsjerż, bo o nim mowa, to zwykle pracownik hotelu, którego zadaniem jest w ekspresowym tempie zrealizowanie najbardziej nawet wyszukanych próśb hotelowych gości. Przez wieki zakres obowiązków osób zatrudnionych na stanowisku konsjerża ulegał dosyć znacznym zmianom. Początkowo mianem konsjerża określano dozorcę domu i odźwiernego we francuskich kamienicach. Z czasem funkcja ta ewaluowała. W dwudziestym wieku rozwój branży turystycznej i hotelarskiej sprawił, że pojawiło się zapotrzebowanie na zdolnych, bystrych pracowników, którzy na zlecenie właścicieli hotelów będą zajmować się szczególnymi gośćmi już od momentu ich przyjazdu na dworzec kolejowy, poprzez pobyt w hotelu, aż po pożegnanie przed wyjazdem. Wkrótce osoby pełniące te funkcję stały się specjalistami od załatwiania spraw niemożliwych do realizacji, a ich obecność przynosiła hotelowi nie tylko prestiż, ale i realne zyski. W roku 1929, niejaki Ferdinad Gillet postanowił zjednoczyć branże i w tym celu założył pierwsze Stowarzyszenie Konsjerżów, noszące nazwę „Złote Klucze.” Obecnie istnieje wiele wyspecjalizowanych firm, które gotowe za zrealizować najbardziej nawet nietypowe zadania zlecone przez klienta, pobierając oczywiście sowite wynagrodzeni za swój trud i wysiłek.
Łukasz Sikora
Foto: Fabird Blue/cc
Chcesz otrzymywać na skrzynkę e-mailową wiadomości na temat rynku pracy?
Zapisz się Wypisz się z newslettera