Studia, czas nauki, zdobywania wiedzy i nowych umiejętności, ale także czas beztroskiej zabawy, zawierania przyjaźni i brania z życia pełnymi garściami. Wielu przyszłych magistrów i inżynierów zastanawia się, jak podczas studiów zdobyć ciekawe doświadczenia, które mogłyby być ozdobą każdego Curriculum Vitae, a jednocześnie dobrze się przy tym bawić. Oto kilka propozycji aktywności, które mogą sprawić ogromną frajdę, a jednocześnie pomogą zdobyć umiejętności, na które zwróci uwagę każdy szanujący się pracodawca:
Flashmob, to zjawisko, które przywędrowała do nas ze Stanów Zjednoczonych, nazwa w wolnym tłumaczeniu oznacza „błyskawiczny tłum.” Flashmob to doskonała zabawa aktywizująca całe rzesze ludzi i często wprawiająca w osłupienie biorących w niej bierny udział, przypadkowych przechodniów. Zabawa polega na tym, że skrzyknięta zwykle za pomocą Internetu grupa nieznajomych sobie w realu osób, umawia się w jednym miejscu na wykonanie określonych czynności, które mają na celu wywołać zaskoczenie, rozbawienie i szczery uśmiech na twarzach niewtajemniczonych przechodniów. Pierwsze tego typu wydarzenia miały miejsce w Nowym Jorku i były organizowane przez Mob Project. Możecie sobie wyobrazić minę Bogu ducha winnych sprzedawców sklepu Macy’s, gdzie odbyła się pierwsza tego typu akcja, którzy zdezorientowani musieli odpowiadać na pytania setek ludzi zainteresowanych kupne dywaników miłości do komuny. Dalej było już tylko zabawniej, oddawanie pokłonów pluszowej figurze dinozaura, breakdance w wykonaniu ciężarnych, ludzie ucharakteryzowani na gwiazdorów Bollywood tańczący na Times Square, czy pojedynek rewolwerowców rozegrany w samo południe w jednej ze światowych galerii, to tylko niektóre przykłady perfekcyjnie zaplanowanych i doskonale zorganizowanych flashmobów. Wkrótce potencjał drzemiący w tego typu akcjach dostrzegły także agencje reklamowe zajmujące się niestandardowymi działaniami i choć komercjalizacja zjawiska jest wbrew założeniom jego twórców, należy przyznać, że kreatywność pracowników agencji dorównuje czasem indywidualnym artystom zaangażowanym w organizacje takich akcji. Jednym z najlepiej zorganizowanych i przeprowadzonych flashmobów tego rodzaju była promocja sieci T-Mobile zorganizowana na lotnisku Heathrow. Podczas tego wydarzenia uwagę pasażerów oczekujących na swój lot przykuła grupa aktorów, która brawurowo wykonała kilka piosenek związanych z radością na widok powracającej, bliskiej osoby, porywając wszystkich zgromadzonych na lotnisku do spontanicznej zabawy. Na podobny pomysł promocji swego spektaklu wpadła dyrekcja Teatru Roma, którego aktorzy wykonali piosenkę z musicalu Les Miserable na oczach tłumu ludzi robiących zakupy w warszawskich Złotych Tarasach. Zorganizowanie takiego przedsięwzięcia może więc być świetną zabawą, wywołującą uśmiech na twarzach setek osób, a przy okazji pozwala zdobyć wiele niezwykle cennych doświadczeń, które zapewne zostaną docenione. Osoba organizująca tego rodzaju przedsięwzięcie zdobywa pierwsze szlify nie tylko w zarządzaniu ludźmi, ale także ma okazję wykazać się swą kreatywnością, pomysłowością i zaangażowaniem.
Równie popularnym przedsięwzięciem co, FlashMob stała się w ostatnim czasie organizacja LipDubów. Ta niezwykła moda również przybyła do nas zza oceanu i bardzo szybko opanowała polskie Szkoły Wyższe, Uniwersytety i Akademie. Dziś ambicją niemal każdej uczelni wyższej jest posiadanie własnego LipDuba, a w organizację przedsięwzięcia oprócz samych studentów zaangażowane są często nawet słynące zwykle z powagi władze uczelni, a czasem także sympatyczne panie z dziekanatu. LipDub to nic innego, jak rodzaj wideoklipu, w którym występujące osoby poruszają ustami w rytm piosenki. Bardzo ważną rolę w powstawaniu LipDubu, oprócz występujących w nim osób odgrywają pomieszczenia. Im ich więcej tym lepiej. Aby powstał interesujący LipDub potrzebna jest spora grupa spontanicznych, wesołych ludzi, którzy lubią się dobrze bawić, kamera, wolna przestrzeń i dobra muzyka. Pionierem w tej dziedzinie był Jakob Lodwick, założyciel Vimeo, który wpadł na pomysł nagrania swego spaceru, podczas którego zwykł nucić melodie, których słuchał za pomocą słuchawek, a następnie zmontował film dodając do niego oryginalną muzykę. To on wpadł również na pomysł nazwania tej czynności LipDubem. Od tej chwili minęło kilka lat, a zabawa zdobyła tak wielką popularność, że dziś amatorskie filmy prezentujące wyczyny grup przyjaciół wręcz zalewają Internet. I w tym przypadku nastąpiła komercjalizacja zjawiska. Kręcone według przygotowanego wcześniej scenariusza, profesjonalnym sprzętem LipDuby stanowią promocję uczelni, firm i instytucji.
Łukasz Sikora
Foto:Tostie14/cc
Chcesz otrzymywać na skrzynkę e-mailową wiadomości na temat rynku pracy?
Zapisz się Wypisz się z newslettera