„Kobiety na traktory!” – tym hasłem w powojennej Polsce zachęcano przedstawicielki płci pięknej do wytężonej pracy na rzecz kraju. Zmienił się ustrój i realia życia, jednak raz zachęcone do wzięcia spraw w swoje ręce panie, postanowiły nie ustępować pola mężczyznom. Każdego dnia udowadniają, że nie są w niczym gorsze od mężczyzn, wykonując męskie zawody.
Baba za kierownicą
Przez całe lata pokutował stereotyp, że kobiety są gorszymi kierowcami, niż mężczyźni. Zarzucano im mniejszy refleks i brak zdecydowania. Tymczasem niewiasty, nie zważając na te opinie szkoliły swoje umiejętności, doskonaliły technikę jazdy, by w końcu pewnym krokiem wkroczyć do świata zarezerwowanego dotąd wyłącznie dla prawdziwych twardzieli. Pierwsze przedstawicielki płci pięknej zasiadające za kółkiem wielkich ciężarówek, czy autobusów wzbudziły falę zdumienia. Pojawiły się głosy, że kobiety nie poradzą sobie z ciężką, fizyczną pracą, jaka wiąże się z prowadzeniem wozu. Na przekór wszystkiemu każdego dnia udowadniały, że świetnie sobie radzą. Ich starania doceniło wreszcie wielu przewoźników, którzy obecnie chętnie zatrudniają panie w charakterze kierowców autobusów. Wielki popyt na kobiety – kierowców rozpoczął się wraz z rozpowszechnianiem się zjawiska emigracji zarobkowej. Właściciele firm przewozowych, borykający się z brakiem kandydatów do pracy postanowili zatrudnić kobiety. Dziś nie żałują swej decyzji. Dzięki zatrudnieniu przedstawicielek płci pięknej poprawił się wizerunek przedsiębiorstw transportowych. Kobiety chętniej czekają na dobiegających pasażerów, delikatniej hamują, mają lepszy kontakt z pasażerami, są mniej konfliktowe i bardziej kulturalne. Górują także nad mężczyznami, jeśli chodzi o przyswajanie wiedzy z obsługi urządzeń pokładowych i zasad ekonomicznej jazdy. Większość pań wykonujących ten trudny zawód przyznaje, że początki nie należały do najłatwiejszych. Trzeba było oswoić się z dużym pojazdem, przyzwyczaić do pracy w nowych warunkach, przywyknąć do nietypowych reakcji pasażerów, zaskoczonych widokiem kobiety za kierownicą autobusu. Zdarzały się sytuacje, kiedy pasażerowie rezygnowali z podróży, a inni kierowcy naciskali klakson. Z czasem to się zmieniło, dziś kierowcy ciężarówek gratulują odwagi i umiejętności swym koleżankom po fachu, a pasażerowie autobusów dziękują za bezpieczną jazdę i obdarowują kwiatami.
Za mundurem panowie sznurem
Na początku świata role między mężczyznami, a kobietami zostały mniej więcej podzielone. Kobiety zajmowały się podtrzymywaniem domowego ogniska, a mężczyźni walczyli w ich obronie. Sprawy nieco się skomplikowały, kiedy potulne, dotąd żony i matki postanowiły „wejść na wojenną ścieżkę.” Chęć wstąpienia kobiet do armii wywołała falę oburzenia, która przetoczyła się przez wiele środowisk. Podnoszono argumenty o predyspozycjach fizycznych dyskwalifikujących kobiety do wykonywania tego typu pracy. Upór i determinacja kobiet sprawiły jednak, że od kilku lat mogą one realizować swoje marzenia o służbie wojskowej. Z roku na rok, liczba kobiet w wojsku sukcesywnie rośnie. Ciekawym wydarzeniem było utworzenie przez byłego już Ministra Obrony Narodowej Radosława Sikorskiego stanowiska pełnomocnika ds. wojskowej służby kobiet. Od tej pory dziewczyny maja wreszcie osobę, do której mogą zwracać się ze swoimi problemami i sprawami. To wcale nie znaczy, że kobiety w wojsku mogą liczyć na taryfę ulgową. Wymagania wobec nich są takie same, jak wobec mężczyzn. Dzień zaczyna się od pobudki o szóstej rano, na umycie się i ubranie kadetki maja zaledwie kilka minut. Zanim zjedzą śniadanie czeka na nie poranna zaprawa. Po śniadaniu czas na całodzienne zajęcia, po których zaledwie garstka szczęśliwców może zaplanować czas wolny. Na resztę czeka służba i obowiązki. Dziewczęta przyznają, że pierwszy miesiąc jest bardzo trudny, w tym czasie nie można wychodzić poza teren jednostki. Zmęczenie spowodowane ogromem zajęć daje się mocno we znaki. Trudno się też przyzwyczaić do specyficznych warunków mieszkaniowych. Aby przetrwać ten najgorszy okres potrzebne jest dużo silnej woli i motywacji. W tych ciężkich chwilach otuchy dodają koleżanki i świadomość celu, jaki chce się osiągnąć. Z czasem jest coraz lepiej, człowiek przyzwyczaja się do wojskowego drylu. Dowódcy wojskowi przyznają, że zwykle kobiety w niczym nie ustępują mężczyzną, przeciwnie często biją ich na głowę swoją determinacją i wolą przetrwania. Ich obecność wśród żołnierzy pozytywnie wpływa również na poziom kultury osobistej. Zdania mężczyzn na temat obecności kobiet w armii są nadal podzielone. Niektórzy uważają, że radzą sobie świetnie, inni twierdzą, że wojsko to nie miejsce dla nich.
Kobieta na dachu
Większość kobiet przywiązuje olbrzymią wagę do swego ubioru i wyglądu zewnętrznego. O palpitacje serca przyprawia je myśl, że mogłyby wystąpić publicznie w pobrudzonym ubraniu. Istnieją, jednak takie, które dla realizacji swoich pasji gotowe są do daleko idących poświęceń. Przykładem mogą być kobiety, które zdecydowały się na wykonywanie trudnej i bardzo odpowiedzialnej pracy kominiarza. Jest ich w Polsce zaledwie kilka. Wszystkie z poświęceniem wspinają się po stromych dachach budynków udowadniając, że nie są wcale gorsze od mężczyzn. Kobieta, która chce spróbować sił w tym fachu musi się wykazać sporym uporem i samozaparciem. Cech kominiarski to bardzo hermetyczne środowisko, gdzie tradycje przekazywane są z ojca na syna. Jego przedstawiciele bardzo niechętnie przyjmują do swego grona kogoś nowego, tym bardziej jeśli jest to kobieta. Te, którym się udało z dumą przyznają, że zdobyły pracę na wysokim poziomie.
Zadanie dla językoznawców
Aktywne wejście kobiet na rynek zawodów zarezerwowanych dotąd wyłącznie dla mężczyzn sprawił nie lada kłopoty językoznawcom. Jakim mianem określić bowiem kobietę prowadzącą autobus? Określenia typu kierowniczka, czy kierownica są nie tylko nie adekwatne, ale mogą być też obraźliwe. Nie bardzo wiadomo także jak zwracać się do pań wykonujących pracę kominiarza, czy spawacza. Pewne jest jednak, że wszystkie panie wykonujące te trudne i niebezpieczne zawody zasługują na miano osób niezwykłych.
Taka zdecydowana postawa kobiet postawiła w trudnej sytuacji mężczyzn, którzy muszą udowodnić, że potrafią się odnaleźć w nowych warunkach rynkowych. Niektórzy z nich stanęli jednak na wysokości zadania zatrudniając się w charakterze pielęgniarzy, wychowawców w przedszkolu, czy manicurzystów.
ł.s.
foto by istolethetv
Chcesz otrzymywać na skrzynkę e-mailową wiadomości na temat rynku pracy?
Zapisz się Wypisz się z newslettera